Od 2009 roku, kiedy przeprowadziliśmy pierwsze testy komunikacji radiowej na wodzie, nie wyobrażamy sobie szkoleń bez stałego kontaktu z kursantem. To nie gadżet ani fanaberia. To narzędzie, które realnie zmienia przebieg nauki i poziom bezpieczeństwa. Każdy, kto choć raz próbował przekrzyczeć wiatr na otwartej wodzie, wie, że normalna rozmowa w takich warunkach to fikcja.
Kitesurfing to sport, w którym odległość między instruktorem a kursantem rośnie z każdą kolejną godziną szkolenia. Na początku stoicie obok siebie na plaży, a pod koniec kursu kursant potrafi odjechać kilkaset metrów w ciągu kilkunastu sekund. Bez niezawodnego kanału komunikacji instruktor staje się tylko odległą sylwetką na horyzoncie, która nie jest w stanie przekazać żadnej wskazówki. Właśnie dlatego walkie talkie to dla nas absolutny standard.
Krótkofalówki przy nauce kitesurfingu powinny być standardem, niestety nadal nie wszystkie szkoły surfingowe korzystają z tego sprzętu. Choć z każdym rokiem sytuacja się zmienia na lepsze, to jeszcze parę lat temu SurfPoint był jedną z niewielu szkół kitesurfingowych w Polsce która korzystała z tego rozwiązania.
Podczas pierwszych zajęć poznajesz sprzęt, spot i uczysz się sterowania małym latawcem treningowym. Na tym etapie instruktor stoi tuż obok Ciebie i komunikacja nie stanowi problemu. Wystarczy normalna rozmowa, gestykulacja, pokazanie czegoś palcem na barze. Tłumaczysz sobie nawzajem co i jak, zadajesz pytania, dostajesz odpowiedzi od ręki.
Ale ten komfort kończy się szybciej niż myślisz. Już od trzeciej, czwartej godziny szkolenia zaczyna się robić poważnie. Wchodzisz do wody, zaczynasz wykorzystywać moc latawca do poruszania się (tzw. body drag) i naturalnie oddalasz się od instruktora. Wystarczy 10 czy 15 metrów w niekorzystnym ustawieniu względem wiatru, żeby krzykiem nie dało się przekazać żadnej sensownej wskazówki.
Warunki na wodzie są wrogiem komunikacji głosowej. Ślizgasz się po powierzchni, generujesz hałas, wiatr wieje Ci prosto w twarz, kask na głowie tłumi dźwięki z zewnątrz. Nawet najgłośniejszy okrzyk instruktora dociera do Ciebie jako nieczytelny strzęp dźwięku. W takiej sytuacji kursant zostaje zdany na siebie i na to, co zapamiętał z briefingu na brzegu.
Body drag to jedno z ostatnich ćwiczeń, podczas których jesteś jeszcze względnie blisko instruktora. Potem odległości rosną naprawdę szybko.
Z krótkofalówką wszystkie te ograniczenia znikają. Możesz szaleć, wykonywać dynamiczne ćwiczenia i spłynąć nawet 50 metrów od instruktora. Wszystkie wskazówki słyszysz w czasie rzeczywistym, bez przerywania ćwiczenia i bez konieczności podpływania bliżej.
Wyobraź sobie taką sytuację: udaje Ci się pierwszy start na desce, łapiesz euforię i odjeżdżasz 100 albo 200 metrów. To normalne. Każdy tak robi, nawet najbardziej zdyscyplinowany kursant 🙂 Adrenalina robi swoje i nagle orientujesz się, że instruktor to mały punkcik gdzieś daleko za Tobą. Nie chciałbyś w tym momencie stracić z nim kontaktu, prawda?
Fajnie, jakby podpowiedział co poprawić w Twojej postawie, jak lepiej trzymać krawędź deski i kiedy jest dobry moment na start z powrotem. Brzmi oczywisto, ale bez walkie talkie wymiana uwag na takiej odległości byłaby po prostu niemożliwa. Musiałbyś wrócić do instruktora, wysłuchać uwag, zapamiętać je i dopiero wtedy ruszać ponownie. Strata czasu, energii i skupienia.
Na efektywność nauki kitesurfingu niesamowicie wpływa możliwość udzielania podpowiedzi w czasie rzeczywistym. To jest prawdziwa przewaga krótkofalówek, którą doceniają zarówno instruktorzy, jak i kursanci.
Bardzo często prosimy na przykład o obniżenie pozycji latawca, o dynamiczniejsze nim ruchy albo o korektę postawy ciała. Reagując na bieżąco, jesteśmy w stanie znacznie szybciej robić postępy z kursantem. Jedno krótkie zdanie w słuchawce potrafi uratować ćwiczenie, które bez korekty skończyłoby się upadkiem i koniecznością zaczynania od nowa.
Bez krótkofalówki proces nauki wygląda zupełnie inaczej. Musisz się zatrzymać, podpłynąć do instruktora, wysłuchać porad, zapamiętać je, wrócić na pozycję i dopiero wtedy wykonać kilka kolejnych prób. Przy czym po dwóch czy trzech próbach i tak zapominasz połowę wskazówek, bo skupiasz się na utrzymaniu równowagi i kontroli latawca.
Z walkie talkie po prostu słuchasz co instruktor mówi i od razu wprowadzasz poprawki 🙂 Efekt jest taki, że kursanci, którzy ćwiczą z komunikacją radiową, robią zauważalnie szybsze postępy. Widzimy to od lat na setkach przeprowadzonych szkoleń. To nie jest subiektywne odczucie, tylko wyraźna różnica w tempie nauki.
Krótkofalówki pełnią też kluczową funkcję bezpieczeństwa, o której warto powiedzieć osobno. Kitesurfing to sport wodny uprawiany w warunkach silnego wiatru, więc sytuacje wymagające szybkiej reakcji zdarzają się regularnie.
Dzięki walkie talkie instruktorzy mają stały kontakt z naszą ekipą Rescue, czyli bosmanami, którzy w razie potrzeby błyskawicznie udzielą pomocy. To bardzo ważne ogniwo w łańcuchu bezpieczeństwa, bo pozwala koordynować działania bez straty cennych sekund.
W dalszych etapach szkolenia zdarzają się różne sytuacje. Możesz zgubić deskę i nie być w stanie jej znaleźć, bo prąd ją odpłynął. Możesz odpłynąć trochę za daleko i orientujesz się, że powrót pod wiatr zajmie Ci sporo czasu i sił. W takich momentach szybciej i bezpieczniej będzie, jak nasza ekipa podrzuci Cię pontonem, a instruktor podpłynie do brzegu.
Dla kursanta to ogromna różnica. Zamiast tracić 20 czy 30 minut na żmudne podchodzenie z latawcem pod wiatr, zyskujesz ten czas na kolejne ćwiczenia. A energia, którą zaoszczędzisz, procentuje w dalszej części lekcji. Zmęczony kursant to kursant, który popełnia więcej błędów i wolniej się uczy.
Warto też wspomnieć o sytuacjach, w których kursant potrzebuje pomocy, ale sam nie jest w stanie ocenić powagi sytuacji. Instruktor obserwujący z brzegu widzi szerszy obraz i może podjąć decyzję o wysłaniu rescue zanim problem się pogłębi. Bez komunikacji radiowej musiałby czekać, aż kursant sam zasygnalizuje potrzebę pomocy, co w stresie nie zawsze jest oczywiste.
Przez lata testowaliśmy różne modele krótkofalówek i ostatecznie postawiliśmy na Motorolę TALKABOUT T92 H2O. To radiotelefon zaprojektowany z myślą o wymagających warunkach outdoorowych, a więc idealnie wpisuje się w realia kitesurfingu.
Najważniejsza cecha tego modelu to wodoszczelność w klasie IP67, co oznacza że wytrzymuje zanurzenie na głębokość do jednego metra przez 30 minut . Na wodzie to absolutna konieczność. Sprzęt regularnie ma kontakt z bryzgami, falami i deszczem, więc zwykła krótkofalówka po kilku sesjach trafiłaby do kosza. T92 H2O jest na to odporna.
Konstrukcja radiotelefonu sprawia, że unosi się na wodzie ekranem do góry . To może wydawać się detalem, ale w praktyce ma ogromne znaczenie. Jeśli radio wpadnie do wody (a to się zdarza), nie tonie i jest łatwe do zauważenia. Dodatkowo po zetknięciu z wodą automatycznie uruchamia się wbudowana latarka , co jeszcze bardziej ułatwia odnalezienie urządzenia na powierzchni.
Zasięg modelu T92 H2O sięga do 10 km , choć realnie na płaskim terenie nad wodą można liczyć na kilka kilometrów stabilnego połączenia. To i tak znacznie więcej niż potrzebujemy podczas szkolenia, gdzie kursant oddala się maksymalnie na kilkaset metrów. Ważne jest to, że sygnał jest czysty i niezakłócony nawet w warunkach silnego wiatru.
Radiotelefon pracuje na 16 kanałach PMR446 ze 121 kodami prywatności , co daje niemal 2000 kombinacji. Dzięki temu nawet gdy na spocie działa kilka szkół jednocześnie, każda może korzystać z własnego kanału bez wzajemnych zakłóceń.
T92 H2O obsługuje funkcję VOX, czyli transmisję aktywowaną głosem. To pozwala instruktorowi nadawać bez naciskania przycisku, co jest wygodne, gdy jednocześnie obserwuje kursanta przez lornetkę albo koordynuje pracę ekipy rescue.
Zasilanie jest elastyczne. Radiotelefon działa na dołączonych akumulatorach NiMH, które zapewniają do 17 godzin pracy, albo na trzech bateriach AA dających do 23 godzin . Ładowanie odbywa się przez USB, więc można doładować radio z powerbanku między sesjami. Podczas całego dnia szkoleniowego nigdy nie mieliśmy problemu z wyczerpaniem baterii.
Urządzenie ma też przycisk alarmowy, który aktywuje tryb głośnomówiący i emituje głośny sygnał ostrzegawczy dla pozostałych radiotelefonów w grupie. W sytuacji awaryjnej na wodzie taka funkcja może okazać się bezcenna.
Radiotelefon waży 246 gramów i ma kompaktowe wymiary, więc bez problemu mieści się w kieszeni kamizelki. Co ważne, urządzenia z rodziny PMR446 nie wymagają licencji ani pozwolenia na nadawanie , więc możemy z nich legalnie korzystać bez żadnych formalności.
W zestawie znajdują się akumulatory, kable USB do ładowania, zaczepy do paska z wbudowanymi gwizdkami oraz futerał . Praktycznie od razu po rozpakowaniu można zacząć korzystać z urządzenia.
Kursant nosi niewielki odbiornik, który bez problemu mieści się w kieszeni kamizelki lub lykry. Słuchawka jest zamontowana pod kaskiem, co chroni ją przed wodą i wiatrem, a jednocześnie zapewnia dobry odbiór dźwięku. Całość jest wodoodporna i przystosowana do warunków panujących na wodzie.
Komunikacja działa w jedną stronę: instruktor mówi, kursant słucha. Może się to wydawać ograniczeniem, ale w praktyce to optymalne rozwiązanie. Kursant ma ręce zajęte barem, a dodanie mikrofonu skomplikowałoby konstrukcję i zwiększyło ryzyko awarii. Poza tym kursant w trakcie ćwiczenia powinien się skupiać na wykonywaniu poleceń, a nie na formułowaniu odpowiedzi.
Jeśli kursant potrzebuje coś zakomunikować, wystarczy prosty gest ręką. Instruktorzy znają zestaw sygnałów, które pozwalają szybko zrozumieć co się dzieje. To sprawdzony system, który łączy zalety komunikacji radiowej z prostotą obsługi.
Krótkofalówki w kitesurfingu to absolutna podstawa profesjonalnego szkolenia. Stały kontakt z instruktorem podnosi poczucie bezpieczeństwa, ogromnie zwiększa efektywność nauki i pozwala reagować w sytuacjach awaryjnych bez zbędnej zwłoki. A Motorola T92 H2O to sprzęt, który wytrzymuje wszystko, co kitesurfing potrafi mu zafundować.
Dlatego od 2009 roku stosujemy je na każdych zajęciach w SurfPoint i nie zamierzamy z tego rezygnować. Wręcz przeciwnie. Z każdym sezonem utwierdzamy się w przekonaniu, że to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy w kwestii organizacji szkoleń. Jeśli kiedykolwiek będziesz wybierać szkołę kitesurfingu, zapytaj czy uczą z komunikacją radiową. To dobry wskaźnik tego, jak poważnie podchodzą do jakości szkolenia i bezpieczeństwa kursantów.