Początki mogą być znacznie prostsze, niż się wydaje, pod warunkiem że naukę rozpocznie się w odpowiednich warunkach i na dobrze dobranym sprzęcie.
Najważniejsze jest to, aby nie próbować od razu pływać szybko ani daleko. Pierwszym celem powinno być oswojenie się ze sprzętem, zrozumienie działania wiatru i nauczenie się podstawowej kontroli nad deską. Kolejnym etapem jest umiejętność „self rescue”, czyli bezpieczny powrót bez użycia żagla, polegająca na położeniu się na desce i wiosłowaniu. Pierwszym dużym krokiem milowym jest umiejętność skręcania, oraz płynięcia pod wiatr, to daje gwarancję że zawsze będziesz w stanie wrócić do brzegu.
Windsurfing wymaga cierpliwości, ale daje bardzo dużo satysfakcji już na wczesnym etapie nauki, zwłaszcza gdy po raz pierwszy uda się samodzielnie ruszyć i przepłynąć choćby kilkanaście metrów.
Windsurfing to ten rodzaj sportu, w którym instruktor na początku jest praktycznie niezbędny. Pod tym kątem, mocno różni się on np. od kajaków, gdzie rekreacyjne pływanie jest możliwe praktycznie dla każdego, od razu.
Jest parę przyczyn tego stanu rzeczy. Jednym z nich jest bezpieczeństwo, choć co do zasady windsurfing nie jest niebezpiecznym i ekstremalnym sportem.
Drugim powodem są miejsca gdzie się surfuje, w połączeniu z znajomością optymalnych warunków. Trzecią przyczyną jest cena sprzętu, choć nie są to gigantyczne kwoty, to na początku lepiej skorzystać z wypożyczalni. A każda wypożyczalnia chce się upewnić że potrafisz z tego sprzętu korzystać bezpiecznie.
Są ludzie którzy nauczyli się windsurfować samodzielnie, natomiast w większości przypadków najlepiej jest skorzystać z pomocy instruktorów i instruktorek.
Na początku nauki windsurfingu najważniejsze nie jest szybkie pływanie, ale spokojne opanowanie podstaw. To one pozwalają bezpiecznie wejść na wodę, ruszyć z miejsca, kontrolować deskę i wrócić do brzegu, nawet jeśli coś pójdzie nie tak.
Na start warto opanować przede wszystkim:
Przed wejściem na deskę, trzeba też pamiętać żeby ustawić miecz jeśli deska go posiada)

Najrozsądniej rozpocząć naukę windsurfingu pod okiem instruktora. Samodzielne próby są możliwe, ale często kończą się szybkim zmęczeniem i utrwaleniem złych nawyków. Choć są ludzie którzy uczyli się windsurfingu samodzielnie, to ma to sens jedynie gdy mieszkasz nad morzem, w okolicy z żeglarskimi tradycjami, ale gdzie brakuje szkół windsurfingowych. Przyjazd z Krakowa do Jastarni, tylko po to żeby samodzielnie próbować się uczyć windsurfingu, nie ma większego sensu.
Instruktor pomoże dobrać deskę oraz żagiel, pokaże bezpieczną pozycję na desce i wyjaśni, jak ustawiać żagiel względem wiatru.

Dobrym miejscem na rozpoczęcie nauki może być szkoła SurfPoint, działająca na Półwyspie Helskim, w Jastarni i Juracie. To szkoła windsurfingu i kitesurfingu oferująca lekcje oraz kursy dla różnych poziomów zaawansowania. Dla początkujących ważne jest to, że na zajęciach można korzystać ze sprzętu szkółki, więc nie trzeba od razu inwestować we własną deskę czy żagiel.
Na pierwszych lekcjach nie chodzi o widowiskowe manewry. Początkujący uczy się przede wszystkim wchodzenia na deskę, utrzymywania równowagi, podnoszenia żagla z wody oraz ruszania z miejsca. Dobrze poprowadzona lekcja pozwala szybko zrozumieć, że windsurfing nie polega na walce ze sprzętem, ale na spokojnym wykorzystywaniu siły wiatru.
Bardzo ważne jest też bezpieczeństwo. Instruktor wyjaśni, kiedy warunki są odpowiednie do nauki, a kiedy lepiej zejść z wody. Na starcie najlepiej ćwiczyć przy słabym lub umiarkowanym wietrze, na spokojnej wodzie i blisko brzegu.
Wybór akwenu może przesądzić o tym, czy pierwsze doświadczenie z windsurfingiem będzie przyjemne. Najlepsze są spokojne jeziora, zatoki lub płytkie akweny przy szkółkach windsurfingowych. Płytka woda daje początkującemu większe poczucie bezpieczeństwa, ponieważ w razie problemów można zejść z deski i stanąć na dnie.
Idealne miejsce do nauki powinno mieć równy wiatr, brak dużych fal i niewielki ruch łodzi. Fale, silny prąd lub motorówki w pobliżu mogą bardzo utrudniać pierwsze ćwiczenia. Początkujący i tak ma dużo rzeczy do kontrolowania (równowagę, żagiel, ustawienie stóp i kierunek płynięcia) dlatego warunki powinny być możliwie spokojne.
Najlepszy do nauki jest wiatr boczny, czyli taki, który wieje równolegle do brzegu. Pozwala on odpłynąć i wrócić bez konieczności ciągłej walki z kierunkiem wiatru. Wiatr wiejący prosto do brzegu może utrudniać odpłynięcie, choć nie jest on na tyle dużym problemem, żeby nauka nie była możliwa.
W szczególności trzeba uważać na wiatr wiejący od brzegu. Jeśli odpłyniemy za daleko, to bez znajomości żeglowania „pod wiatr” możemy mieć problem z powrotem na brzeg.
Jednym z najczęstszych błędów początkujących jest korzystanie ze zbyt małej deski lub zbyt dużego żagla. Mała deska jest mniej stabilna, a duży żagiel wymaga więcej siły i doświadczenia. Na początku najlepiej sprawdza się szeroka, wyporna deska szkoleniowa oraz lekki żagiel dopasowany do wagi i możliwości osoby uczącej się.
Deski dla początkujących to deski typu freeride, są również specjalne deski tworzone do nauki. Główna zasada: deska na start powinna mieć wyporność większa o ok 80-100 kg od osoby z niej korzystającej.
Nie warto od razu kupować własnego sprzętu. W pierwszych tygodniach lepiej korzystać z wyposażenia szkółki lub wypożyczalni sprzętu windsurfingowego. Dzięki temu można sprawdzić różne rozmiary desek i żagli, a także uniknąć nietrafionego zakupu. Dopiero po kilku lekcjach łatwiej ocenić, jaki sprzęt będzie odpowiedni do dalszej nauki.
Podstawowe wyposażenie początkującego obejmuje deskę, żagiel, kamizelkę asekuracyjną, a w chłodniejszych warunkach niezbędna jest pianka neoprenowa. Przy kamienistym dnie przydatne mogą być też buty do wody. Kamizelka nie powinna być traktowana jako dodatek, lecz jako obowiązkowy element bezpieczeństwa. W odróżnieniu od jazdy na rowerze czy na nartach, kask nie jest niezbędny. Zwłaszcza na początku nauki. Tu pod katem bezpieczeństwa, dużo ważniejsza jest kamizelka. Istnieją oczywiście specjalne kaski do windsurfingu, używane przy bardziej ekstremalnych surfowaniu, na zatłoczonych akwenach, lub do zwiększenia komfortu psychicznego.
Pierwsze wejście na deskę zwykle jest spokojne i techniczne. Uczeń zaczyna od ustawienia się w odpowiednim miejscu względem masztu, a następnie próbuje powoli wstać i utrzymać równowagę. Dopiero później przychodzi czas na podniesienie żagla z wody. To moment, który dla wielu osób okazuje się najbardziej męczący, bo wymaga pracy nóg, pleców i brzucha.
Kiedy żagiel znajdzie się nad wodą, trzeba złapać bom, czyli poziomy uchwyt, i ustawić żagiel tak, aby zaczął łapać wiatr. Sporą pomocą jest linka startowa (fał startowy, uphaul), która ułatwia stawianie masztu. Początkujący często próbują ciągnąć żagiel samymi rękami, co szybko prowadzi do zmęczenia. Znacznie lepiej jest pracować całym ciałem, utrzymywać stabilną pozycję i pozwolić, aby wiatr wykonał część pracy.
Na początku deska może obracać się w nieoczekiwanym kierunku, a żagiel może wypadać z rąk. To normalne. Upadki do wody są częścią nauki i nie należy ich traktować jako porażki. Każda próba pomaga lepiej wyczuć równowagę oraz zależność między ustawieniem żagla a ruchem deski.
Do tego dochodzi przenoszenie żagla (duży wiatr może utrudniać chodzenie z nim po plaży), oraz startowanie z plaży (płytkiej wody) i pomostu.
Dopiero po opanowaniu tych elementów warto myśleć o szybszym pływaniu, trapezie, ślizgu czy bardziej zaawansowanych manewrach. Zbyt szybkie przechodzenie do trudniejszych technik zwykle kończy się chaosem i utratą kontroli.
Jeśli nie potrafisz wrócić do brzegu korzystając z żagla, należy go położyć tak żeby znajdował się na z tyłu deski, następnym etapem jest położenie się na desce, i wiosłowanie (pływanie stylem „kraul”). Podstawową zasadą jest nie opuszczanie deski, nawet jeśli wydaje Ci się łatwiej będzie dopłynąć do brzegu w inny sposób. Poza zmniejszeniem bezpieczeństwa, ryzykujesz utratą cennego sprzętu.
Można wyróżnić dwa rodzaje samoratowania. Pierwszy przypadek dotyczy sytuacji gdy nie umiemy jeszcze za bardzo sterować deską, nie umiemy płynąć pod wiatr, a wieje od brzegu w stronę morza. Jeśli czujesz że zaczynasz zbyt mocno oddalać się od brzegu, to zamiast kombinować i liczyć że uda Ci się odpowiednio ułożyć żagiel, lepiej jest go po prostu położyć i zacząć wiosłować. Umiejętność ta jest też przydatna w przypadku zmęczenia, lub uszkodzenia sprzętu.
Drugi przypadek to sytuacje gdy ktoś doświadczony, znajdzie się za daleko od brzegu, to procedury wyglądają nieco inaczej. Czasami korzysta się z „wiosłowania”, natomiast nie zawsze jest to najlepszą opcją. Stojący pionowo masz zwiększa widoczność, co jest szczególnie przydatne gdy wzywasz pomocy. Użyteczną techniką jest kontrolowany dryf przy wsparciu wiatru, nie wymagający większego wysiłku.

Skręcanie na windsurfingu polega na zmianie ustawienia deski względem wiatru oraz odpowiednim prowadzeniu żagla. Na początku najważniejsze jest zrozumienie, że deska reaguje nie tylko na ruch żagla, ale też na pracę stóp i przenoszenie ciężaru ciała. Nie trzeba wykonywać gwałtownych ruchów — im spokojniej działa początkujący, tym łatwiej utrzymać równowagę.
Najprostszy sposób zmiany kierunku to delikatne przechylanie pędnika, czyli masztu z żaglem. Jeśli przesuniesz żagiel lekko do tyłu, dziób deski zacznie odchodzić pod wiatr. Jeśli przesuniesz żagiel bardziej do przodu, deska zacznie odpadać od wiatru, czyli skręcać z wiatrem. To podstawowa zasada, którą warto ćwiczyć jeszcze przed nauką pełnych zwrotów.
Na początku najlepiej uczyć się dwóch podstawowych manewrów: zwrotu przez sztag i zwrotu z wiatrem, nazywanego też rufą.
Zwrot przez sztag polega na skręceniu dziobem deski pod wiatr. Aby go wykonać, najpierw lekko zwolnij i przesuń żagiel do tyłu, tak aby dziób zaczął obracać się w stronę wiatru. Gdy deska ustawi się prawie pod wiatr, przejdź ostrożnie przed masztem na drugą stronę deski. Następnie ustaw stopy po nowej stronie, złap bom z drugiej strony i delikatnie otwórz żagiel, żeby ponownie złapał wiatr. Ten manewr jest bardzo przydatny dla początkujących, choć na początku może wychodzić powoli.
Zwrot z wiatrem, czyli rufa, polega na skręceniu tyłem deski przez linię wiatru. W tym przypadku deska obraca się z wiatrem, a nie pod wiatr. Aby rozpocząć manewr, przesuń żagiel lekko do przodu i pozwól desce odpadać od wiatru. Następnie spokojnie przejdź na drugą stronę deski i przełóż żagiel, gdy wiatr zacznie wypełniać go z przeciwnej strony. Rufa bywa łatwiejsza przy słabszym wietrze, ale wymaga kontroli, bo deska może nabrać prędkości.
W praktyce początkujący powinien pamiętać o kilku zasadach:
Najczęstszy błąd to próba skręcania wyłącznie rękami. W windsurfingu skręt jest połączeniem pracy żagla, ustawienia stóp i balansu całego ciała. Jeżeli deska nie chce skręcać, zwykle oznacza to, że żagiel jest ustawiony zbyt nerwowo albo ciężar ciała znajduje się w złym miejscu.

Poza pochylaniem masztu, istotną pracę wykonuje się stopami, poprzez odpowiednie balansowanie. Jeśli stoisz w miejscu, możesz obrócić deskę względem masztu, w ten sposób można wybrać lepszy kierunek startu.
Żeby deska zaczęła płynąć szybciej, trzeba pozwolić żaglowi złapać wiatr. Po podniesieniu żagla i ustawieniu deski w odpowiednim kierunku chwyta się bom obiema rękami, a następnie delikatnie domyka żagiel, czyli przyciąga jego tylną część do siebie. Wtedy wiatr zaczyna pracować na żaglu, a deska rusza.
Nie należy robić tego gwałtownie. Jeśli początkujący zbyt mocno przyciągnie żagiel, może poczuć szarpnięcie i stracić równowagę. Lepiej stopniowo zwiększać siłę w żaglu, prostując sylwetkę, lekko uginając kolana i patrząc w kierunku płynięcia.
Najprostszy sposób to otworzyć żagiel, czyli odsunąć jego tylną część od siebie. Wtedy wiatr częściowo „ucieka” z żagla, a deska traci napęd. Początkujący powinien ćwiczyć ten ruch bardzo często, bo daje on poczucie kontroli i bezpieczeństwa.
Drugim sposobem jest zmiana kierunku płynięcia. Jeśli deska zaczyna płynąć zbyt szybko, można delikatnie ustawić ją bardziej pod wiatr. Wtedy traci część prędkości. Trzeba jednak robić to spokojnie, żeby nie zatrzymać deski zbyt gwałtownie i nie wpaść do wody.
Ciało działa jak przeciwwaga dla żagla. Kiedy wiatr mocniej ciągnie żagiel, nie powinno się walczyć samymi rękami. Lepiej lekko odchylić ciało, utrzymać napięty brzuch i stabilnie oprzeć stopy na desce. Ręce mają prowadzić żagiel, ale nie powinny wykonywać całej pracy.
Na początku ważne jest, żeby nie stać zbyt sztywno. Lekko ugięte kolana pomagają amortyzować ruch deski, a spokojne przenoszenie ciężaru ciała pozwala kontrolować zarówno kierunek, jak i prędkość.
Wyobraź sobie wagonik pociągowy, mający przymocowaną deskę windsurfingową z żaglem. Wiatr wieje prostopadle do szyn. Jeśli puścisz żagiel, to ułoży się on po najmniejszej linii oporu, czyli będzie równoległy do wiatru, zatem wagonik będzie stał w miejscu. Jeśli jednak złapiesz za żagiel, pociągniesz do siebie, tak że będzie on pod kątem np. 45 stopni względem wiatru, wiatr „napełni żagiel”, i popcha wagonik do przodu.
Windsurfing różni się od wielu innych sportów tym, że nie wystarczy sama siła fizyczna. Trzeba nauczyć się współpracować z wiatrem. Początkujący powinien od początku zwracać uwagę na to, skąd wieje wiatr i jak zmienia się zachowanie żagla przy różnych ustawieniach.
Jeśli żagiel zostanie ustawiony zbyt mocno pod wiatr, deska może stracić prędkość albo zacząć się obracać. Jeśli żagiel zostanie zbyt gwałtownie zamknięty, może szarpnąć i wytrącić z równowagi. Z czasem ruchy stają się bardziej naturalne, ale na początku warto wykonywać je powoli i świadomie.
Dobrym nawykiem jest patrzenie przed siebie, a nie pod nogi. Wielu początkujących skupia wzrok na desce, przez co traci orientację i równowagę. Patrzenie w kierunku, w którym chce się płynąć, pomaga utrzymać stabilniejszą sylwetkę i lepiej kontrolować tor ruchu.
Bezpieczeństwo powinno być ważniejsze niż ambicja. Nawet jeśli warunki wyglądają niegroźnie z brzegu, na wodzie wiatr może wydawać się mocniejszy, a powrót bardziej wymagający. Początkujący nie powinien wypływać samotnie ani oddalać się za daleko.
Przed wejściem na wodę trzeba sprawdzić prognozę pogody, kierunek wiatru i ewentualne ostrzeżenia. Wiatr nie powinien wiać od brzegu w stronę morza (utrudnia to powrót na plażę). Dobrze jest też znać płycizny w okolicy. Należy też upewnić się, że sprzęt jest sprawny, a kamizelka dobrze dopasowana.W obecnych czasach, krótkofalówki są również standardem. Warto poinformować kogoś, gdzie planuje się pływać, szczególnie jeśli nie są to zajęcia w szkółce.
Najważniejsza zasada brzmi: nie puszczaj deski. Deska daje wyporność i pozwala odpocząć. Jeśli nie możesz wrócić normalnie, można położyć się na desce lub klęknąć i powoli wracać do brzegu. Żagiel jest ważny, ale w sytuacji awaryjnej to deska jest podstawowym zabezpieczeniem.
Pierwsze postępy mogą pojawić się bardzo szybko. Już po jednej lub dwóch lekcjach wiele osób potrafi wejść na deskę, podnieść żagiel i przepłynąć krótki odcinek. Nie oznacza to jednak pełnej samodzielności. Prawdziwa kontrola przychodzi wraz z kolejnymi godzinami spędzonymi na wodzie.
Po kilku godzinach nauki początkujący zwykle zaczyna rozumieć, jak ruszać, zatrzymywać się i wykonywać proste skręty. Po kilku dniach regularnych ćwiczeń można już poczuć większą swobodę. Tempo zależy od warunków pogodowych, sprawności fizycznej, jakości sprzętu i tego, czy nauka odbywa się pod okiem instruktora.
Nie należy porównywać się z innymi. Jedna osoba szybciej złapie równowagę, inna lepiej zrozumie pracę żagla. W windsurfingu postęp często przychodzi skokowo — przez jakiś czas coś nie wychodzi, a potem nagle zaczyna działać.

Do rozpoczęcia nauki nie trzeba mieć wyjątkowej kondycji. Pomaga jednak ogólna sprawność, umiejętność pływania oraz brak lęku przed wodą. Najbardziej pracują nogi, brzuch, plecy i ramiona, szczególnie podczas częstego podnoszenia żagla.
Warto zadbać o proste przygotowanie: ćwiczenia równowagi, przysiady, plank, lekkie wzmacnianie pleców i rozciąganie. Nie chodzi o intensywny trening, ale o lepszą kontrolę ciała. Dzięki temu pierwsze lekcje będą mniej męczące i bardziej przyjemne.
Równie ważne jest nastawienie. Windsurfing uczy cierpliwości. Upadki, nieudane skręty i chwile dezorientacji są czymś normalnym. Im spokojniej podejdzie się do pierwszych prób, tym szybciej można zacząć czerpać przyjemność z pływania.

Na pierwsze zajęcia nie trzeba zabierać własnego sprzętu windsurfingowego. Zazwyczaj zapewnia go szkółka. Warto jednak przygotować rzeczy osobiste, które zwiększą komfort po zejściu z wody:
Nawet w ciepły dzień po dłuższym kontakcie z wodą można zmarznąć, dlatego sucha odzież po zajęciach jest bardzo przydatna.